Historia i współczesność

Publiczna Szkoła Podstawowa w Becejłach położona jest w niezwykle malowniczym, uroczym zakątku Suwalszczyzny, w gminie Szypliszki. Miejscowość otaczają lasy, jeziora: Ingiel i Jodel, przepływa też rzeka Szelmentka.

Legenda o Becejłach

Dawno, dawno temu tutejsze ziemie porastały gęste lasy. Pełno w nich było grubego zwierza: łosi, turów, dzików, niedźwiedzi. Między gęstwiną połyskiwały oka jezior obfitujących we wszelką rybę. Na skraju puszczy smolarze wytapiali smołę, w lasach bartnicy wybierali miód z barci, w jeziorach rybacy łowili mnóstwo wielkich ryb.

Książę, właściciel tych dóbr, mieszkał w zamku koło Jeleniewa. Często przejeżdżał on z rodziną do kościoła w Puńsku. Pewnego razu w rodzinie książęcej przyszła na świat piękna księżniczka, której nadano imię Jegle. W tym samym czasie w rodzinie rybaka Becejły narodził się syn. Dzieci szybko rosły i wkrótce wszyscy podziwiali urodę dziewczyny oraz smukłą, silną, opaloną sylwetkę młodego Becejły. Coraz częściej karesie książęcej jadącej przez tutejszą miejscowość towarzyszyła karoca księżniczki. Nad rzeką przy moście ludzie spotykali książęcą rodzinę, oddawali cześć należną władcom i znosili różne dary. Między innymi był młody Becejło, któremu wpadła w oko śliczna Jegle. A i ona zauważyła w tłumie szlachetną twarz młodzieńca. Powiewała mu często chusteczką i obdarzała promiennym uśmiechem. Becejło przechwalał się tym wśród swoich towarzyszy. Wytrwale gromadził talary ze sprzedaży ryb i układał plan porwania. Gdy już kieska poważnie napęczniała, poprosił trzech silnych kompanów, aby wybrali belkę z mostu kiedy karoca księżniczki będzie nim przejeżdżać. Trzech innych opłacił suto za to, by rozebrali drugi most za jeziorem, gdy przebiegnie tamtędy z ukochaną. Kamraci spisali się dzielnie. Becejło porwał ślicznotkę i uciekł z nią do swej chaty za jeziorem. Pogoń nie mogła go dosięgnąć, bo most zniknął, a wzburzonej rzeki nie można było inaczej przebyć. Stary książę, ochłonąwszy z gniewu, dał zuchwałemu rybakowi swoją córkę za żonę. W prezencie ślubnym podarował młodym wieś, która swą nazwę przyjęła od nazwiska nowego pana – Becejły.

Na tym miejscu, gdzie rozłożyła się nasza wieś i w całej okolicy były nieprzebyte bory, a w tych borach mieszkał herszt rozbójników. Napadał on na podróżnych, którzy musieli jechać jedyną drogą do Rutki Tartak, Wiżajn i dalej do Królewca.

Dużo ludzisków przemierzało tę drogę w najrozmaitszych sprawach, a herszt bandy kazał płacić bezelen (okup). Nie raz i zapłakać przyszło od razów napastników (po naszemu-beczeć).
Od tego wzięła się nazwa Becejły.

tekst ze strony www.wrotapodlasia.pl

Niezwykle barwnie uroki naszej miejscowości opisała pani Jadwiga Jaśkiewicz- wieloletnia nauczycielka i dyrektor Szkoły Podstawowej w Becejłach w latach 1986-1995.

„Gdzie na mapie Polski jest północny wschód,                                  gdzie niebo przegląda się w głębinach wód,                                        leży wieś niewielka pomiędzy lasami
i już od wieków zwana Becejłami.
Nazwa ta pochodzi, jak głoszą legendy,
od nazwiska Becejły- zbójnika przybłędy,
który na przesmyku między jeziorami
napadał podróżnych ciemnymi nocami.
Z trzech stron do doliny wiodą leśne drogi.
Wieś gościnnie zaprasza w swoje skromne progi.
Dzięki nowym tablicom ustawionym wokół
nikt nie zabłądzi, kierunek odszuka i w mroku.
Wygodne autobusy kilka razy na dzień
pomagają tu dotrzeć turystów gromadzie.
Od przystanku dojść mogą na obozowisko
i tam gdzie oaza ma swoje siedlisko.
Tu i kościół nad wsią swoją wieżą góruje,
co dzień z wieży głos dzwonów pod niebo wzlatuje,
a otwarte szeroko wejście do kościoła
wszystkich wiernych co rano na modlitwę woła.

Starych chat mało, bo jak grzyby po deszczu
rosną nowe piętrówki wygodniejsze i piękniejsze.
Wokół domów- ogródki, w nich piwonie i jaśminy,
róże, bratki, stokrotki i balsaminy.
Na skraju wsi szkoła tętni gwarem dzieciarni,
światłem wiedzy i opieką wiele dzieci ogarnia.
Rytm dnia mierzy każdego głosem dzwonka radosnym
co roku od jesieni aż do późnej wiosny.
Za szkołą cmentarz- ostatnie mieszkanie,
znajdziemy tam wszyscy ”wieczne odpoczywanie”.
Pieśń żałobną szumią stare, smukłe drzewa,
wiatr dzwoniący też żałośnie śpiewa.
Oto obraz naszej wioski cichej, swojskiej
jakich wiele jest na pięknej ziemi polskiej.
Co swą pracą chce przysłużyć się Ojczyźnie
i przysporzyć blasku miłej Suwalszczyźnie.”

Tradycje szkoły sięgają lat przedwojennych i trudnych lat po II wojnie światowej. Już przed rokiem 1939 istniała w Becejłach Publiczna Szkoła Powszechna. Budynek szkoły miał parter z cegły, drewniane piętro i stromy dach. W czasie wojny w budynku mieściła się niemiecka szkoła podoficerska. Pod koniec wojny budynek został spalony, pozostały tylko fundamenty. Rok szkolny 1948/49 był pierwszym w powojennej historii placówki. W szkole było 44 uczniów, w roku następnym już 80 w sześciu klasach. Pierwsi absolwenci opuścili mury szkoły w roku szkolnym 1951/52.

Budowę nowej szkoły rozpoczęto na fundamentach starej w roku 1960. Jej otwarcie nastąpiło w październiku 1961 roku.

Obecna szkoła posiada status szkoły publicznej, a od 1 września 2015 r. organem prowadzącym jest Fundacja Wsparcia i Rozwoju Małych Szkół „Edukacja Razem” w Żubrynie.
W obwodzie szkoły znajduje się 10 miejscowości.